poniedziałek, 25 stycznia 2016

Słodki Paris-Brest

Dziś zabieram Was w podróż na koniec świata (le bout du monde)! Wyruszamy z Paryża, by udać się do Brestu - najdalej wysuniętego na zachód Francji miasta portowego. Do pokonania mamy blisko 600 kilometrów. Ale nic się nie martwcie. Zdradzę Wam, jak pokonać tę trasę w czasie odpowiadającym ... 5 kęsom ;) 


Patent jest banalnie prosty! Udajcie się do najbliższej cukierni (la pâtisserie), poproście o ciasto Paris-Brest, następnie usiądźcie na ławce w parku, zamknijcie oczy, zatopcie zęby w delikatnym cieście ptysiowym (la pâte à choux), by poczuć na ustach delikatny pralinowy krem (la crème pralinée) i wyobraźcie sobie, że lecicie nad Francją, aż na koniec świata, gdzie ocean i niebo tworzą jedność (Brest położony jest w departamencie Finistere, którego nazwę tłumaczy się jako Fin de Terre, czyli dosłownie koniec ziemi). Z każdym kolejnym kęsem zbliżacie się do upragnionego celu :) 

Tradycyjny Paris-Brest ma kształt okręgu (rys.1 - źródło), ale może również składać się z pojedynczych ptysiów (rys. 2 - źródło). Jeśli wolicie grzeszyć w samotności, wystarczy kupić wersję mini, czyli une part individuelle
 

No dobrze, ale skąd nazwa Paris-Brest i dlaczego na pierwszym zdjęciu widzimy kolarzy (un cycliste) ??

Jak donoszą autorzy bloga Vive la cuisine, ciasto jest pamiątką po wyścigu kolarskim (une course de vélo) na trasie Paryż-Brest-Paryż, który odbył się w 1891 roku. Kształt ciasta ma symbolizować koło roweru (une roue). Po więcej szczegółów odsyłam Was na wyżej wspomniany blog
Paris-Brest-Paris - 1200 km
Paris-Brest jest jednym z moich ulubionych francuskich deserów obok la tarte au citron meringuée, les financiers i les macarons :) 

Jako ciekawostkę dorzucę, że wiele francuskich słodkości robionych jest na bazie ciasta ptysiowego, czyli parzonego. Od lewej : un éclair, des chouquettes, un chou à la crème, des profiteroles, une religieuse, une pièce montée (tort weselny). Ptysiom poświęciłam nawet kiedyś cały osobny artykuł.


A jaki jest Wasz ulubiony francuski deser?? Niech i mi ślinka poleci :) 


----------------------------------------------------

W 80 BLOGÓW DOOKOŁA ŚWIATA

----------------------------------------------------- 

Wpis powstał w ramach projektu W 80 blogów dookoła świata. Sprawdźcie co przygotowali dla Was pozostali blogerzy. Dobrze, że oglądanie zdjęć i czytanie przepisów same w sobie nie tuczą ;) Moje archiwalne wpisy z tej serii znajdziecie TUTAJ.  

CHINY
FRANCJA
Français mon amour - Francuskie słodkości  
HISZPANIA
IRLANDIA
KIRGISTAN
NIEMCY
ROSJA
TURCJA
WIELKA BRYTANIA
WŁOCHY

  --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Czujesz niedosyt?
Zajrzyj na Facebook, Youtube lub Quizlet :) 
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 

28 komentarzy:

  1. Jakieś 4 lata temu mój Francuz obiecał mi, że upiecze kiedyś paris-brest, niestety jeszcze się nie doczekałam wersji w jego wykonaniu :P ale myślę, że jest to mój ulubiony francuski deser nr 2, zaraz po crème brûlée :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba mu delikatnie (podkreślam delikatnie) przypomnieć ;)

      Usuń
    2. Delikatnie to można się podetrzeć jedwabnym papierem. Desery to poważna sprawa i tu nie ma śmichów-chichów! Albo Ci go zrobi natychmiast, albo... no nie wiem, ale dobra kara nie jest zła! ;P

      Usuń
  2. W podręczniku, z którym pracuję w drugiej klasie gimnazjum, przy okazji słownictwa związanego z przepisami, jest właśnie "une pièce montée". Uczniowie się nadziwić nie mogą jak to powstaje :) W mojej kuchni ciasto parzone pojawia się przy okazji robienia karpatki, może pora rozszerzyć kartę deserów? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bazę, czyli ciasto, masz już opanowane, więc działaj i nie oglądaj się za siebie ;)
      Co do piece montee w takim wydaniu, to ja nie mogę się nadziwić, jak można z góry ptysiów zrobić deserowy gwóźdź programu na weselu ;) Widziałam też piece montee z makaroników.

      Usuń
  3. Tutaj w każdej cukierni można kupić też najpopularniejsze francuskie desery, chociaż na pewno smakują inaczej niż we Francji. Paris-Brest nie próbowałam, ale może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, marsz do cukierni nadrabiać słodkie zaległości ;)

      Usuń
  4. Ciasto ptysiowe jest super! <3 W ogóle chyba wszystko, co zawiera w nazwie słowo "ciasto" jest super. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A dla mnie wszystko co zawiera kajmak lub migdały. .. ❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  6. A dla mnie wszystko co zawiera czekolade ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jesteśmy bratnimi duszami : dobry film i czekolada :)

      Usuń
  7. Ja oszalałam na punkcie creme brulee, potem tart tatin, a następnie tart citron :-) wszystkie robię w domu w Polsce przy różnych okazjach. Urzekła mnie też pływająca wyspa - iles flottantes, ale samodzielne wykonanie dopiero przede mną. Makaroników jeszcze nie jadłam, ale jestem przekonana że oszaleję na ich punkcie. Angelika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Angeliko, jest baaaardzo duże prawdopodobieństwo, że właśnie tak będzie :)

      Usuń
  8. Pyszności!! Eklerki mają sto twarzy, a każda z nich pyszniejsza od poprzedniej :) Zastanowiły mnie profiteroles, są dosyć popularne w Hiszpanii, myślisz, że oryginalnie pochodzą właśnie z Francji? Czy to jakieś wspólne dziedzictwo "naszych" krajów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zerknęłam tu i tam, i wychodzi na to, że jest to jednak francuski wynalazek sięgający XVI wieku. Na początku profiteroles robiono z kulek chleba, które wypełniano mięsem. Dopiero później z chwilą wynalezienia ciasta parzonego, ewoluowały w stronę deseru.

      Usuń
  9. Profitelores są dość znane w Irlandii i tubylcy je lubią i nadziwić mi się nie mogą, że ja nie. A ja ogólnie ptysiowa nie jestem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieto! Nie wiesz, co tracisz :P

      Usuń
    2. Bo ja wiem? Kompletnie mi profiterolki nie smakuja ;)

      Usuń
  10. aż wstyd przyznać, ale żadnego typowo francuskiego deseru jeszcze nie jadłam :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Czajma, Ty mnie nie załamuj ;) Koniecznie musisz się udać do jakiejś bardzie wyrafinowanej cukierni w Twoim mieście. Założę się, że na pewno znajdziesz tam coś francuskiego :) Już teraz życzę Ci "Bon appetit" :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ratunku jak można się tak znęcać?;) Ciacha mnie powaliły, zwłaszcza eklerek!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ugh! Uwielbiam ptysie, ale takie dobre. Znam 3 miejsca, gdzie takie robią: nieopodal Dworca Głównego w Gdańsku, w sklepach Społem w Białymstoku i w cukierni w moim rodzinnym mieście. Mogłabym się nimi zajadać na kilogramy :p

    Co to jest pralinowy krem? Pralinki to czekoladki, nie wiedziałam, że to też smak i teraz zastanawiam się jaki ;) Ogólnie bardzo ufam słodkościom produkowanym przez Francuzów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to masa na bazie masła z dodatkiem zmielonych orzechów włoskich. Internety mówią, że można do niej dodać również zmielone migdały lub trochę czekolady.

      Usuń