czwartek, 1 czerwca 2017

Słówko dnia: dziecko [+konkurs]

Dziś Dzień Dziecka 👶👶👶, więc nie może obyć się bez prezentów!!! Specjalnie ode mnie dla Was porcja wyrażeń związanych ze słowem ENFANT oraz KONKURS z nagrodami dla grzecznych dziewczynek 👧👧👧

Dziecko (un enfant) - wyskakuje z kapusty (un chou) lub przynosi je bocian (une cigogne) 😉 Grzeczne jak z obrazka (sage comme une image) lub tak okropne (un enfant terrible), że ma się ochotę wylać je z kąpielą (jeter le l'enfant/le bébé avec l'eau du bain). 



Śliczniutkie i milutkie (mignon/mignonne), choć momentami rozpuszczone jak dziadowski bicz (pourri gâté / pourrie gâtée). Nad wyraz uzdolnione, wręcz cudowne (un enfant prodige) i szczere aż do bólu, bo w końcu la vérité sort de la bouche des enfants.


Potocznie dzieciak (un(e) gamin(e), un(e) gosse, un(e) môme) albo bardziej pejoratywnie smarkacz (un morveux) lub smarkula (une morveuse). Prawda, że dziecinnie proste - c'est un jeu d'enfant (dosł. to jest dziecięca zabawa)?

Wszystkie słówka znajdziecie w aplikacji QUIZLET, dzięki której uczycie się, bawiąc. Lista dostępna pod TYM linkiem. Aby mieć do niej dostęp, musicie należeć do mojej klasy "Blog o Francji". Jeśli nie wiecie, jak to zrobić, kliknijcie TUTAJ. Program jest DARMOWY. W razie problemów piszcie, wyślę Wam zaproszenie 😊 


------------------------------------------------
TEMATY POKREWNE
-------------------------------------------------
Językowy przewodnik po świecie dziecka 👉 KLIK 
Jak się robi dzieci (historyjka 18+) 👉 KLIK 
Francuski zwyczaj związany z narodzinami dziecka 👉 KLIK
Szok kulturowy, czyli francuskie metody wychowawcze 👉 KLIK

------------------------------------------------
KONKURS
-------------------------------------------------

A teraz kolej na drugi prezent! Mam do rozdania 3 egzemplarze książki Historia Mademoiselle Oiseau, której akcja toczy się w Paryżu, przy Alei Minionych Czasów (prawda, że urocza nazwa?). Tytułowa Mademoiselle Oiseau to ekscentryczka, żeby nie powiedzieć dziwaczka (po francusku mówi się na takie osoby (nomen omen!) un drôle d'oiseau (dosł. dziwny ptak), w dodatku stara panna i kociara! Żyje sobie własnym życiem, rzadko wychodzi z domu, a po zakupy wysyła jednego ze swoich czworonogów. Pewnego dnia w drzwiach jej mieszkania staje dziewięcioletnia Isabella. Między nieśmiałą i zagubioną dziewczynką a przebojową Mademoiselle Oiseau rodzi się wyjątkowa przyjaźń z magicznym Paryżem w tle.

Mimo że jest to książka dla dzieci, przeczytałam ją z wielką przyjemnością. Nie dość, że dzięki niej poczułam się na nowo małą dziewczynką, to jeszcze przeniosła mnie do Paryża, gdzie wszystko jest możliwe. Prawie jak u Woody'ego Allena w filmie O północy w Paryżu 😵

Pomysłodawczynią książki jest szwedzka ilustratorka Lovisa Burfitt, dlatego w książce nie zabrakło pięknych ilustracji, które idealnie oddają klimat Paryża i magiczny wydźwięk historii. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od rysunku na filiżance (więcej TUTAJ). 

Il. Lovisa Burfitt
 -----------------------------------------
 KONKURS

----------------------------------------- 

Żeby wygrać 1 z 3 egzemplarzy książki Historia Mademoiselle Oiseau należy:


  wybrać  fikcyjną postać z literatury dziecięcej, znaleźć jej francuski odpowiednik 
i krótko uzasadnić swój wybór.

Pozostając w klimatach skandynawskich, podam jako przykład Muminki, po francusku les Moumines. Będąc dzieckiem, miałam płytę winylową ze słuchowiskiem opartym na przygodach Muminka, Włóczykija i Małej Mi, której namiętnie słuchałam przed snem 😍

----------------------------------------------

ZASADY WYSYŁANIA ZGŁOSZEŃ 

---------------------------------------------- 



Odpowiedzi konkursowe należy umieszczać w komentarzu pod dzisiejszym wpisem. Jeśli nie posiadasz konta "blogowego" i zostawiasz komentarze jako anonimowy czytelnik, wyślij zgłoszenie do mnie, na adres jholosyniuk[małpa]poczta.onet.pl Ja następnie opublikuję Twoją odpowiedź na blogu, ujawniając jedynie Twoje imię. Każde zgłoszenie potwierdzane jest przeze mnie mailowo. Jeśli w ciągu kilku godzin nie otrzymasz potwierdzenia, skontaktuj się ze mną jeszcze raz!! Uwaga : każdy uczestnik konkursu może wysłać tylko 1 zgłoszenie!
 
-------------------------------------------------
CZAS TRWANIA KONKURSU
---------------------------------------------------


Zgłoszenia należy przesyłać od 1 czerwca (czwartek) do 9 czerwca (piątek) do godziny 23.59



Uwaga !  nagrody wysyłane są tylko na terenie Polski.  
(jeśli mieszkasz za granicą, możesz podać adres kogoś z rodziny w Polsce) 
 


 ----------------------------------------------
WYNIKI KONKURSU
---------------------------------------------- 

Kochani przepraszam, że tak długo to trwało, ale mamy nowego członka jury,  który ma odmienne zdanie niż psiur, a znowu psiur ma odmienne zdanie niż ja, a ja mam odmienne zdanie od nich dwóch, wiec wiecie jak jest ;)

Nagrody wędrują do:
Magdy za Martine i przekaz, że warto czytać dzieciom 😘
Agi za polski akcent w postaci Pchły Szachrajki, której imię roboczo przetłumaczyłam jako Puce Menteuse ;)
Patrycji za Schtroumpfy - słowo, którego ortografia mnie przerasta 😛

 
Il. Lovisa Burfitt
 

31 komentarzy:

  1. Maja napisała:
    Jako bajkową postać wybrałam Czerwonego Kapturka. W języku francuskim to Le Petit Chaperon rouge. Pamiętam jedną sytuację właśnie ze słowem Le Petit Chaperon rouge. Dawno temu, kiedy byłam dzieckiem pamiętam piosenkę, którą śpiewała prawdopodobnie Anna Jurksztowicz. Nie pamiętam zwrotek ale do dzisiaj pamiętam refren. Brzmiał on:
    Rotkäppchen, Rotkäppchen (Czerwony Kapturek po niemiecku),
    Le Petit Chaperon rouge,
    Czerwony Kapturek i już.
    Pamiętam jak wtedy bardzo chciałam śpiewać tak jak Pani Anna, w tylu językach ;)
    Być może to był pierwszy moment, który został gdzieś w mojej głowie a potem spowodował rozpoczęcie nauki francuskiego ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. les schtroumpfs. Zawsze kibicowalam Gargamelowi w zlapaniu smerfow :D Tyle sie zawsze biedak nameczyl razem z Klakierem. Pozniej mialam zestaw kaset ze smerfowa muzyka i urzadzalysmy z kolezankami konkurs na najbardziej smerfowa piosenke :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od siebie dorzucę wymowę ;)
      /ʃtʁumf/ (zapis fonetyczny)
      /sztrumf/ (zapis przy użyciu polskich liter)

      Usuń
    2. Patrycja skontaktuj się ze mną proszę (e-mail lub FB) i podaj adres do wysyłki :)

      Usuń
  3. Zdecydowanie Fifi, czyli nasza Pippi Pończoszanka :) Jestem na etapie robienia listy dobrych książek dla mojej córeczki (to co, że na razie ma 3 miesiące, robię na zaś ;) ). Przypominam sobie wszystkie moje ulubione książki z dzieciństwa. Rozmawiając o tym z moim mężem Francuzem mówię mu o "Pippi" Astrid Lindgren, czy zna. A on, że co? Jakie pipi? :P No i wiadomo, dlaczego francuska ruda dziewczynka nagle ma na imię Fifi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi hi hi :)
      Dla mnie wtajemniczonych : pipi = siusiu

      Usuń
  4. Brygida napisała:
    Les Aventures de Tintin - postać Tintin. Wybrałam ją, ponieważ uważam, że przygody Tintin'a są ciekawe oraz zabawne, nie tylko dla najmłodszych, ale i dla starszych. Komiksy, mimo, że są autorstwa belgijskiego artysty Georges'a Remi, kojarzą mi się z Francją, gdyż tam natknęłam się na nie po raz pierwszy. Będąc zimą we Francji kupiłam Galette des Rois i znalazłam w niej figurkę Tintina, następnie nad brzegiem Sekwany spostrzegłam w zbiorach bukinistów, stare egzemplarze tej właśnie książki i postanowiłam, że kupię jedną z nich i przetłumaczę na polski w ramach nauki francuskiego. Mam nadzieję, że będąc jeszcze kiedyś we Francji dokupię nowe części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze uczy się języka na komiksach :)
      Od siebie polecam Persepolis KLIK i Marzi KLIK

      Usuń
    2. A z nowosci komiks o Irenie Sendlerowej wydawnictwa Glenat, czytalas ? http://www.glenatbd.com/bd/irena-tome-1-9782344013632.htm

      Usuń
    3. Nie, ale słyszałam o nim i chyba kupię dla potomnych ;)

      Usuń
  5. Aneta napisała:
    Jednym z moich ulubionych bohaterów z dzieciństwa jest Bouli :) Uwielbiałam oglądać zarówno bajkę jak i czytać książeczki, do tego stopnia ze nie pozwoliłam babci żadnej wyrzucić. I całe szczęście bo mam nadzieję, że moja mała córeczka też polubi przygody śmiesznego bałwanka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, pamiętam. Miałam nawet książeczki z naklejkami :D
      Naklejka = un auto-collant

      Usuń
  6. Kasia napisała:

    Moją ulubioną postacią z literatury dziecięcej jest "Madeline" autorstwa austriacko - amerykańskiego pisarza i ilustratora - Ludwiga Bemelmansa. U nas oczywiście Madeline jest znana jako wieczorynka nadawana niegdyś w TVP.

    Tytułowa bohaterka mieszka w paryskim sierocińcu dla dziewcząt, prowadzonym przez zakonnicę - pannę Clavel. Madeline ma niezliczoną ilość przygód, w której biorą udział także jej koleżanki, piesek Genevieve i kolega z sąsiedztwa - Pepito.

    Dziewczynka zawsze jest odważna, pomysłowa, ma dobre serce i chętnie pomaga innym. Bajka pokazuje, że nie tylko chłopcy potrafią być dzielni i przedsiębiorczy. Madeline zasiewa w każdym chęć do przygód, podróży, odkrywania tego co nieznane; do bycia indywidualistą z własnym zdaniem. Poza tym bohaterka wykazuje się niezwykłym wyczuciem w trudnych sytuacjach. Tak, Madeline to prawdziwa bohaterka, w każdym tego słowa znaczeniu.

    Wszystkie odcinki zawsze poprawiają mi nastrój, bo Madeline jest po prostu urocza :) W angielskiej wersji można oglądać tę bajkę w internecie.

    Ponieważ bajka jest produkcji amerykańskiej, imię dziewczynki w oryginalnej wersji czyta się "madelajn", natomiast po francusku jest to "madlen". I pisownia jest też inna, ponieważ po francusku pisze się "Madeleine".

    Dodam, że "une petite Madeleine", to maślane ciasteczko francuskie, znane u nas jako Magdalenka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mam ochotę na małe słodkie co nieco, to będąc na spacerze wstępuję do mojej boulangerie i kupuję nie mniej i nie więcej jak właśnie jedną taką magdalenkę :)

      Usuń
  7. Anne... la maison aux pignons verts czyli Ania z Zielonego Wzgórza. To jej przygody śledziłam z zapartym tchem,dzieliłam jej smutki i radości i jako marzycielka potrafiłam się mocno z nią identyfikować. Miała wpływ też na wybór mojej drogi życiowej albowiem wtedy zawód nauczycielki wydawał mi się taki piękny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się wzorować to tylko na najlepszych ;)

      Usuń
  8. Magda napisała:
    Jako postać z literatury dziecięcej wybieram Anię z Zielonego Wzgórza, czyli po prostu francuską Anne z "Anne...la maison aux pignon verts" oraz wszystkie jej starsze i dorastające wersje, ponieważ to ona nauczyła mnie jak z dziewczynki, stać się dziewczyną, a potem kobietą, towarzyszyła mi we wszystkich ważniejszych momentach dorastania i nawet teraz, będąc już mamą i żoną często do niej wracam i tylko czekam, gdy moja córka (na drugie ma Anna :)) będzie na tyle duża, żeby móc zagłębić się w tej lekturze tak mocno jak ja i wynieść z tej książki odwagę, upór i wartość prawdziwej przyjaźni.

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę, że tu same fanki Ani. Też czytałam :) Podobno jest/będzie nowa wersja kinowa.
    Pamiętam też moje zdziwienie, kiedy przetłumaczyłam francuski tytuł książki... Un pignon to górna trójkątna część bocznej ściany domu. Nie mam zielonego (nomen omen) pojęcia, jak to się nazywa po polsku. Tłumacze pewnie też nie wiedzieli i stąd te wzgórza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzgórza są w oryginalnej, angielskiej wersji: Anne from green gables. Un pignon to pokoik na poddaszu, facjatka. Tam Ania miała swój romantyczny pokoik z widokiem na jabłoń.

      Usuń
    2. Hmm ja znalazłam francuskie tłumaczenie pignon tak jak opisałam to wyżej.

      Usuń
  10. Moją ulubioną postacią z literatury dziecięcej jest i na zawsze już pozostanie Pchła Szachrajka. Niezwykłe przygody, wygłupy i szachrajstwa małej psocącej pchły bawią mnie niezmiennie do dziś. Pamiętam, że uwielbiałam przygodę jak pchła uczyła się angielskiego.
    Przywołując fragment
    "Tirli - wojsko, pirli - woda
    Tirlipirli - wojewoda.
    Fiki - pole, miki - taczka,
    Fikimiki - polewaczka" od razu przychodzi mi na myśl głos mamy, to jak czytała ten fragment. Z nostalgią wspominam codzienne powroty do przygód pchły.

    Ta długaśna wierszobajka Brzechwy nie została przetłumaczona na francuski, więc o Szachrajce tam nie słyszano. Słownik online podpowiada mi natomiast, że pchła to po francusku puce. Francuskiego nigdy się nie uczyłam, więc proszę tym bardziej docenić moje chęci wzięcia udziału w konkursie i przebrnięcie przez wpis z francuskimi słówkami w tle. Chciałabym bardzo przeczytać "Historię Mademoiselle Oiseau" (Boże jak ja długo pisałam to słowo "Mademoiselle" ;) ) bo uwielbiam czytać swojej córce a i sama mam wielką ochotę poznać bliżej Panią (no już więcej ze słowem na "M" nie będę się męczyć) Oiseau.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie płchła to une puce, szachrajka w znaczeniu kłamczucha to menteuse, więc Pchłę Szachrajkę możemy przetłumaczyć jako Puce Menteuse ;)

      Usuń
  11. nawet nie wiem jak to wymówić

    OdpowiedzUsuń
  12. Kasia napisała:
    Skoro już o ptakach mowa ;-) wybieram Brzydkie Kaczątko
    fr Le Vilain Petit Canard
    Ta bajka uczy dzieci by nie sądzić po pozorach i że każdy ma w tym świecie miejsce dla siebie i swój sens życia, który musi odnaleźć .
    Pewnie i Madame O. nie od razu polubiła i zaakceptowała Isabellę i vice versa. Fakt że jesteśmy różni od siebie może powodować wiele spięć dopóki nie zobaczymy w nim bogactwa różnorodności.

    OdpowiedzUsuń
  13. Magda napisała:
    Moją ulubioną postacią bajkową z dzieciństwa jest Martynka, francuska, kultowa Martine :) Nigdy nie zapomnę wieczorów kiedy przed spaniem mama czytała mi wypożyczoną z biblioteki Martynkę, to na ten moment czekałam zniecierpliwiona całe dnie :) To moja mama starała się (z sukcesem!) zakorzenić we mnie miłość do książek. Pamiętam, że kiedy już nauczyłam się trochę czytać, zniecierpliwiona, przed powrotem mamy z pracy podkradałam Martynkę i czytałam dalszą część bo byłam tak ciekawa co stanie się dalej :) A kiedy mama wracała z pracy... czytała mi to samo drugi raz, bo wstyd było mi się przyznać, że przeczytałam już tą część bez niej ;D To właśnie dzięki Martynce, już jako dziecko pomyślałam, że chciałabym nauczyć się francuskiego, żeby móc przeczytać ją w oryginalnej wersji. I to dziecięce marzenie się spełniło! :) W zeszłym semestrze byłam na erazmusie we Francji i na pożegnanie od przyjaciół dostałam... "Martine, petit rat de l'opéra" ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jaki z tego wniosek?
    Trzeba dużo czytać dzieciom :)
    A ja Martine poznałam dopiero we Francji, kiedy wyjechałam pracować po raz pierwszy jako fille au pair.

    OdpowiedzUsuń
  15. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo się cieszę z wygranej. Adres przesłany :-)

      Usuń