piątek, 30 czerwca 2017

Nos, Cyrano i konkurs

Lubicie swój nos - le nez, potocznie le pif ? Jest długi - long, prosty - droit, spiczasty - pointu, zadarty - retroussé, inaczej w trąbkę - en trompette, orli - en bec d'aigle, a może duży niczym ziemniak - en patate? Czy zdarza Wam się robić coś na nos - faire quelque chose au pif, czyli na czuja? Kiedy ostatnio spotkaliście się z kimś nos w nos - se retrouver nez à nez avec quelqu'un, czyli wpadliście przypadkiem na kogoś na ulicy? A może ktoś wodził Was za nos  - mener quelqu'un par le bout du nez, by następnie zaśmiać się Wam prosto w nos (twarz) - rire au nez de quelqu'un? Mam nadzieję, że nie! Ja ostatnio przysnęłam i zaryłam nosem w klawiaturę - piquer du nez, oglądając w Internecie szepczące youtuberki, o których wspominałam na Facebooku (KLIK).

A czy wiecie, kto ma największy nochal 👃 we Francji? Wiadomo - Cyrano de Bergerac 😜  Jest to tak oczywiste jak nos na środku twarzy - cela se voit comme le nez au milieu de la figure


Już za kilka dni będzie można obejrzeć w Polsce sztukę Cyrano de Bergerac prosto z Paryża. Z tej okazji mam dla Was KONKURS i dwa podwójne zaproszenia!! Sądząc po materiałach promocyjnych, szykuje się prawdziwa uczta kulturalna! Zwiastun TUTAJ.

Sztukę nadawaną prosto z paryskiego teatru Comédie-Française będzie można zobaczyć 4 lipca (wtorek) o godzinie 20.30 w krakowskim Kinie Kijów. Będzie to ostatnia transmisja na żywo w tym sezonie. Więcej o projekcie przeczytacie TUTAJ. Retransmisję sztuki będzie można obejrzeć w późniejszym terminie w kinach w całej Polsce. Lista dostępna TUTAJ.

Sztuka transmitowane są z polskimi napisami!


----------------------------------------------
KONKURS
----------------------------------------------

Ponieważ atrybutem Cyrano jest nos, a nos to zapachy, to aby móc wygrać jedno z dwóch podwójnych zaproszeń do Kina Kijów w Krakowie (4 lipca, godz. 20.30) należy odpowiedzieć na pytanie: 

Jaki zapach kojarzy Ci się z Francją i dlaczego? 

Dla mnie takim zapachem jest zapach melona, który nierozerwalnie kojarzy mi się z francuskim latem, lekką kolacją, której głównym składnikiem jest właśnie melon, jedzoną na balkonie, popijaną chłodnym różowym winem. 

Rady, jak wybrać dojrzałego melona 👉 KLIK
Przepis na sałatkę z melonem 👉 KLIK

----------------------------------------------
ZASADY WYSYŁANIA ZGŁOSZEŃ
----------------------------------------------

Odpowiedzi konkursowe należy umieszczać w komentarzu pod dzisiejszym wpisem. Jeśli nie posiadasz konta "blogowego" i zostawiasz komentarze jako anonimowy czytelnik, wyślij zgłoszenie do mnie, na adres jholosyniuk[małpa]poczta.onet.pl Ja następnie opublikuję Twoją odpowiedź na blogu, ujawniając jedynie Twoje imię. Każde zgłoszenie potwierdzane jest przeze mnie mailowo. Jeśli w ciągu kilku godzin nie otrzymasz potwierdzenia, skontaktuj się ze mną jeszcze raz!! Uwaga : każdy uczestnik konkursu może wysłać tylko 1 zgłoszenie!

------------------------------------------- 
CZAS TRWANIA KONKURSU
------------------------------------------- 

Zgłoszenia należy przesyłać do 2 lipca (niedziela) godziny 23.59!
 
 --------------------------------------------
WYNIKI KONKURSU
---------------------------------------------

Nagrody wędrują do:
Obserwatora Rzeczywistości, który przypomniał mi o dobrej lekturze - aż mi ciarki po plecach przebiegł!
Krystyny, która tak opisała "swój" Paryż, że poczułam go wszystkimi zmysłami :)


10 komentarzy:

  1. Oj, to będzie okropne ale nie mogę się tego pozbyć od lat. Grenouille i jego zapachy Francji osiemnastowiecznej, finalnie ten najwazniejszy: kobiecy. A i ten, ktory sprawil ze na koncu zjedzono go z milosci. Brr. ("Pachnidło, P. Suskind). Pozdrowienia :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam książkę, widziałam film - POLECAM :)

      Usuń
    2. Obserwatorze proszę o kontakt! PILNE!!!

      Usuń
    3. Cześć. Jestem. m.trzoslo@gmail.com, taki na mnie ewentualnie namiar :)

      Usuń
  2. Zapach Francji to dla mnie przede wszystkim zapach Paryża. To tam pojechałam pierwszy raz jako studentka romanistyki w 1979 roku. Wszystko pachniało inaczej niż w Polsce. Każda dzielnica pachniała inaczej,każdy sklepik na Wyspie Św. Ludwika,gdzie miałam szczęście mieszkać (jako fille au pair), księgarnia w Quartier Latin,targ kwiatowy, warzywny, marchés aux puces... Wszystko pachniało wolnością, swobodą i...miłością, bo tam spotkałam na Père Lachaise mojego przyszłego męża, krakowianina i oto mam od 35 lat zapach Francji w domu, zapach mojej młodosci, fascynacji sztuką, architekturą. Zapach Francji to perfumy - zawsze w jakieś "jestem ubrana", moje ulubione to Givenchy Amarige Mariage - akordy drzewa cytrusowego połączone z nutami kwiatowymi magnolii i jaśminu, i delikatnym tchnieniem paczuli oraz sandałowca. Wielokrotnie wracałam do Francji, z uczniami, z Rodziną i zapachów mam w sercu tysiące, ale najbardziej lubię zapach boulangeries. Zapach, aromat pieczywa to chwile z moją córką, która smacznie jeszcze spała, a ja już o paranku biegłam do piekarni w dzielnicy Pantin. Kiedy wracałyśmy zmęczone, po całodziennym zwiedzaniu, po wyjściu z metra, szłyśmy po demi-baguette do wieczornego posiłku. Ach...temat rzeka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz napisała Krystyna.

      Usuń
    2. Tak to pięknie opisałaś, że poczułam ten Twój Paryż wszystkimi zmysłami :)

      Usuń
  3. Monika napisała:
    Zapach, który kojarzy mi się z Francją to przede wszytskim zapachy serów. Francja nauczyła mnie jak je jeść i jak kochać ten smak i woń. Choć trzeba przyznać szczerze, że nie była to miłość od pierwszefo kęsa. Przyzwyczajać się trzeba było powoli... A woń niektórcych serów wymagała jeszcze większej cierpliwości... Najważniejsze, że dzisiaj dojarzłam do tej miłości i niestarszna mi już żadna woń! Jak u Prousta smak magdalenki przywołuje wspomnienia, tak u mnie jest to zapach serów, który wyzwala we mnie lawinę wspomnień z czasu spędzonego we Francji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie było podobnie. Do niektórych rzeczy trzeba po prostu dojrzeć :)

      Usuń